Za rzeką Ifing

Post Varga z 31 stycznia 2013r.

Świat ettinów jest w Skandynawii zwany Jötunnheimr. Jötunn, angielski ettin, pochodzi od Proto-germańskiego * etunaz, a to słowo oznacza „głodnego”, „żarłocznego” i „wielkiego żarłoka”. Heimr oznacza po prostu świat.Więc to jest świat żarłocznych sił, dużych żarłoków, ale także niekontrolowanych sił natury, takich jak siła roślinności w dziczy, wybuchających wulkanów, lodowych i kamiennych planetoid zagrażających życiu na Ziemi. Chłop uprawia swoją ziemię, ale musi walczyć stale z ettinami, bo natura zabierze to, co było przez niego uprawiane. Dzikie zioła i drzewa zaczną w końcu rosnąć na tym, co kiedyś było polem. Las zwycięży pole, ettinowie wygrają, chyba że chłop będzie ciężko pracował, aby temu zapobiec.

Ettin jednak nie jest nazwą jakiejś rasy czy czegoś podobnego. Jest pewnego rodzaju mocą, dziką i czasami wspaniałą, nie do zatrzymania i niekontrolowaną. Ta moc może być w przyrodzie, ale także w nas. Przeciwieństwem tej mocy działającej w nas jest to, co nazwalibyśmy umiarem lub umiarkowaniem.Tak więc Poganin jest stoikiem, z umiarem i umiarkowaniem jako najwyższymi ideałami będącymi w opozycji do dzikiej i niewstrzymanej mocy. Wie, że nie może pozwolić tej mocy wygrać, wie, że musi ciężko pracować, aby utrzymać ją w ryzach i wie, że jest bogiem (lub boginią), a nie ettinem!

Tak – to jest walka między bogami i boginiami tkwiącymi w nas, a mocami ettinów, które próbują wejść na siłę do krainy bogów i zniszczyć ją. Nie ma złośliwości w tym, co robią, nie ma „złej” intencji, jest tylko natura – natura, jaka powinna być.

Możemy wygnać nasze bóstwa pozwalając wygrać naturze, ale możemy również zachować, pielęgnować i wzmocnić siłę bogów w nas poprzez – między innymi, ale co najważniejsze – powściągliwość i umiar. Jeść, ale nie jeść zbyt dużo. Pić, ale nie pić za dużo. Spać, ale nie spać zbyt wiele. Uprawiać seks, ale zbyt dużo.

Bóstwa są prawdziwe, w nas, moce miłości i piękna, harmonii i przepychu, ale jeśli zostaną pokonane i zastąpione mocą ettinów, staniemy się ettinami: chciwi, żarłoczni i otyli, pijani, ignorancki, leniwi i naprawdę staniemy się wtedy podludźmi. Jeśli natomiast będziemy walczyć z tą mocą, to nie tylko pozostaniemy ludźmi, ale możemy nawet stać się prawdziwymi bogami na Ziemi!

Nie wszystkie bóstwa są ezoteryczne, choć niektóre są bardziej tajemnicze i władają magiczną moc: Mani (Księżyc) i Odyn (umysł) są dobrymi przykładami czarowników. Ten drugi podróżował do krainy umarłych i poznał tajemnice przeszłości, gdy spadł i ponownie się narodził. Podróżował w umyśle i duchu, myślał, rozważał i rósł w siłę i był mądrzejszy z każdym wcieleniem. Można go wzmocnić również w nas – oczywiście głównie przez wstrzemięźliwość i umiar.

Z Vafþrûþnismâl (część Eddy) dowiadujemy się, że;

„15. Powiedz, Dający rady [tak kazał nazywać się Odyn]!

Może siedząc na podłodze,

Wykażesz się wiedzą,

jak nazywa się ta rzeka, która oddziela królestwo

Jotunnów [olbrzymów] od bogów.

[Odinn;]

16. Rzeką tą jest Ifing, która oddziela królestwo

Jotunnów od bogów,

będzie płynąc dopóki trwać będzie zycie

i nigdy lód nie zmrozi jej strumienia”

Rzeka Ifing oddziela krainę ettinów od kraina bogów. Nazwa może mieć kilka znaczeń, ale najlepsze to „przedsięwzięcie” lub „akcja”. Tylko to, co TY zrobisz uniemożliwi mocom ettinów przejęcie kontroli nad twoim życiem. Musisz coś zrobić (tj. działać – od tłum.), aby utrzymać je z dala od swego boskiego królestwa! Pracuj ciężko, albo czarny las zabierze ci to, co już zrobiłeś. Ciężko pracuj, albo twój boski i piękny umysł zostanie spaczony i spowolniony przez żarłocznych ettinów. Opanuj i kontroluj „czarnoksięskie moce”, a zostaniesz bogiem, a nie zdegenerowanym podczłowiekiem tarzającym się w złocie i cielesnych przyjemnościach świata. Prawy Europejczyk ma potencjał o jakim inni mogą tylko pomarzyć. Korzystajcie z tego i stawajcie się boscy! Wszystko to jest w twojej mocy. Odrzuć ciemne moce i chwal europejskie bóstwa! Zmiażdż głowę węża i ciśnij go w otchłań! Chwała dawnym bogom!
Oto filozofia starożytnej Skandynawii.

A to moce ettinów:

 

 

Od tłumacza.

Jeśli masz wątpliwości co do tłumaczenia jako takiego, czy pojedynczego użytego zwrotu, to daj znać.

Jeśli na blogu Varga zainteresował cię jakiś temat, ale nie potrafisz sobie z nim poradzić sam, to daj znać, mogę go przetłumaczyć poza kolejnością.

Reik

Nauka w skandynawskiej mitologii: grawitacja.

Post Varga z 30 stycznia 2013r.

Jest jedna szczególna planeta w naszym Układzie Słonecznym, która pozwala na przetrwanie życia, jakie znamy na naszej planecie, a jest to oczywiście Jowisz. Gdyby nie pole grawitacyjne tej gigantycznej planety, powierzchnia naszej Ziemi byłaby obsypana przez obiekty z kosmosu.
Nie przez przypadek ta planeta nazywa się Jowisz, a odpowiednikiem Jowisza w mitologii skandynawskiej jest Thor. Jest on powszechnie znany jako bóg piorunów, a mniej jako bóg rolnictwa i nawet jeszcze mniej jako bóg deszczu. Grzmot przynosi deszcz, a deszcz jest jak wiemy (o ile nad nim panujemy) dobry dla rolnika.

Thor jest w Skandynawii powszechnie zwany „Thorem z młotem”, ponieważ jest znany ze specjalnego młota, wykonanego dla niego przez mrocznych elfów (tj. krasnoludów) mieszkających pod ziemią. Pierwotnie młot był skałą, jak wynika to z etymologii słowa młot, które pierwotnie oznaczało po prostu „skałę”. Zawsze wraca do niego, kiedy rzuca go w powietrze i może być tak mały, że z łatwością może go po prostu zmieścić w małej kieszeni lub torbie. Do tego ma pas Meginnjörð („siła Ziemi”), który czyni go dwukrotnie silniejszym.
Jak wiecie grawitacja powoduje, że deszcz spada na ziemię, a kamyki, kiedy wyrzucić je w powietrze, spadają na dłoń. Wiemy, że grawitacja nie jest zależna od wielkości obiektu, ale od jego masy. Więc jego młot może być tak mały, jak tylko chce, a nie wpłynie to na jego siłę. Naturalnie jego pas siły jest wtedy nazywany „siłą Ziemi”, bo to jest po prostu inna nazwa grawitacji: siła masy.

W naszej mitologii ma on także, naturalnie, za zadanie chronić świat od kamiennych i lodowych olbrzymów, podobnie jak planeta Jowisz chroni swoją grawitacją Ziemię od kamiennych i lodowych olbrzymów z kosmosu. Zamiast rozbijać się na naszej planecie i niszczyć życie, kamienne i lodowe olbrzymy są zasysane (wciągane) do Jowisza przez jego grawitację.

Panie i panowie, zamiast bogiem grzmotu, deszczu i rolnictwa, nasz drogi Thor jest naprawdę przede wszystkim bogiem grawitacji. To również wyjaśnia, dlaczego Thor, jako jedyny bóg w mitologii skandynawskiej ma rdzawoczerwone włosy i brodę: Jowisz jest rdzawoczerwony.

Co jeszcze wiedzieli nasi przdokowie, zanim judeo-chrześcijanie to zniszczyli, zanim mogliśmy się o tym dowiedzieć? Co jeszcze straciliśmy z ich powodu?

Rzymianie: Jupiter
Grecy: Zeus
Skandynawowie: Thorr
Słowianie: Perun
Celtowie: Taranis
Bałtowie: Perkun
Finowie: Perkele

Nauka w skandynawskiej mitologii: pole magnetyczne, warstwa ozonowa i promieniowanie ultrafioletowe.

Oryginalny post Varga z 30 stycznia 2013r.

Europa była kiedyś bardzo oświeconym kontynentem o pogańskim światopoglądzie opartym na nauce. Nie na upolitycznionej quasi-nauce, ale na prawdziwej nauce. Można znaleźć tego dowody w całej naszej mitologii.

W Grîmnismâl (przyp. tłum.: część Eddy) – zwrotka 38 – słyszymy rozmowę pomiędzy Słońcem a Ziemią o tarczy, która chroni ziemię i morze przed spaleniem. Tarcza nazywa się Svalinn („Zimna”, „Chłodna”):

„38. Jest jedna o nazwie Zimna, która stoi przed Słońcem,

Lśniąca dla bogów:

Ogień pochłonie góry i morze

jeśli spadnie stamtąd”.

Z Wikipedii:

Ziemia jest w dużym stopniu chroniona przed wiatrem słonecznym, strumieniem naładowanych cząstek energetycznych pochodzących od Słońca, przez swoje pole magnetyczne, które odchyla większość naładowanych cząstek. Cząstki te mogłyby zniszczyć warstwę ozonową, która chroni Ziemię przed szkodliwym promieniowaniem ultrafioletowym. Obliczenia dotyczące strat dwutlenku węgla z atmosfery Marsa, wynikających z wychwytywania jonów przez wiatr słoneczny, odpowiadają niemal całkowitej utracie jego atmosferze, ponieważ pole magnetyczne Marsa nie działa.

Więc kiedyś wiedzieli, że to «Zimna» chroni życie na naszej planecie? Że gdyby „spadła”, to ląd i morze by się „spaliły”?

O promieniach ultrafioletowych możemy dowiedzieć się, że:

„Całe widmo promieniowania ultrafioletowego ma kilka cech biologicznych promieniowania jonizującego, w ten sposób, że znacznie bardziej uszkadza wiele cząsteczek w układach biologicznych, niż prosty wpływ ciepła (przykładem są oparzenie słoneczne). Właściwości te wynikają z mocy zmieniania przez fotony ultrafioletowe wiązań chemicznych w cząsteczkach, nawet bez wystarczającej ilości energii do jonizacji atomów”.

Jeśli «Svalinn» spadnie będziemy się palić, ale może nasi przodkowie już to wiedzieli co najmniej tysiąc lat temu.

Haplogrupy

Post Varga z 28 stycznia 2013r.

Zaraz omówimy niestandardowo opracowaną teorię, która ma za zadanie przełamać resztki europejskiego sprzeciwu wobec mieszania ras i wyjątkowo niemądrą teorię (pochodzenia) „z Afryki”. Będziemy mówić o haplogrupach chromosomu Y-DNA.

Jak już wspomniałem w „Skąd przychodzimy i dokąd idziemy” często mieszamy różne pomysły i w rezultacie tego kończymy mówiąc o „Celtach” jako o ludzie zamiast o grupie językowej oraz o „indoeuropejskiej inwazji”, która w rzeczywistości nigdy nie miała miejsca.

Zanim będę kontynuował muszę podkreślić, że nie jestem ekspertem od haplogrup. Zawsze miałem przeczucie, że to nonsens, więc nigdy wcześniej się tym nie zajmowałem, ale w końcu i tak to zrobiłem. Nie w najbardziej skrupulatny sposób, ale na tyle dobry, aby uzyskać dobry pogląd.

Cóż więc widzę z mojej perspektywy? Widzę stek bzdur, gdzie mówi się o nieistniejącym europejskim neolitycznym kulcie matriarchalnej płodności (jakby w epoce kamiennej człowiek miał problemy z płodnością?), który to został zastąpiony przez patriarchalny kult wojownika, kiedy w epoce brązu ludy jeźdźców (nomadów) ze Wschodu najechały Europejczyków i mniej lub bardziej ich zmasakrowały. Patrząc dalej widzę opowieści o migracji mieszkańców Afryki do Europy, przy założeniu, że wszyscy akceptują jako fakt dokonany bezsensowną teorię (wyjścia) „z Afryki”. Dalej widzę jeszcze sporo gadki o językach i o tym, że pierwotny język europejski musiał być tak odmienny od indoeuropejskiego jako współczesny język angielski jest odmienny od chińskiego. Naprawdę? A skąd oni to wiedzą? Spekulacje są nieograniczone, bzdury zawsze obecne, ale wszystko przysłania wola, aby nie zostawić Europie żadnego długu wdzięczności.

Kiedy zobaczyłem różne mapy haplogrupy Y-DNA w Eupedii od razu zrozumiałem o co im wszystkim chodzi. Owszem – nie było to uprzejme, ale zaśmiałem się z oficjalnych hipotez i potrząsnąłem głową z rozpaczy …

Pozwólcie, że podzielę się z wami moimi myślami, przyjaciele. Po bliższej analizie niektóre z nich mogą wydać się oczywiście błędne i muszą zostać nieco zmienione, ale przede wszystkim chcę pokazać, jak powinno czytać się ten materiał – nie w sposób w jaki jest odczytywany przez „naukowców” i im podobnych.

Haplogrupa R1a jest grupą, która posiada scytyjskich przodków. Byli oni jednymi z pierwszych, którzy udomowili konie.

Haplogrupa R1b jest grupą, która posiada przodków z ludów, które dziś zwiemy „Celtami”.

Haplogrupa I1 jest grupą, która posiada przodków z ludów proto-skandynawskich.

Haplogrupa I2a jest grupą, która posiada przodków z ludów iliryjskich.

Haplogrupa I2b jest grupą, która posiada przodków z pewnego szczególnego plemienia proto-skandynawskiego, którego nazwy nie znamy do dzisiaj.

Haplogrupa G jest grupą, która przodków z plemienia, które w pewnym momencie żyło w dzisiejszej Gruzji, ale nie znamy jego nazwy. Jest prawdopodobne, że byli jednymi z pierwszych, którzy porzucili styl życia zbieracko – łowiecki na rzecz rolnictwa.

Haplogrupa J2 jest grupą, która posiada przodków sumeryjskich lub wywodzących się z jakiegoś ludu ze środkowego wschodu.

Haplogrupa J1 jest grupą, która posiada przodków wywodzących się z jakiegoś ludu ze środkowego wschodu.

Haplogrupa E1b1b jest grupą, która posiada przodków wywodzących się ludów Afryki Zachodniej.

Haplogrupa T jest grupą, która posiada przodków wywodzących się z Afryki Wschodniej i/lub ludów Bliskiego Wschodu.

Haplogrupa N1c1 jest grupą, która posiada przodków wywodzących się z ludów proto-fińskich.

Haplogrupya Q jest grupą, która posiada przodków wywodzących się z Hunów (którzy często zawierali małżeństwa z Gotami z południowej Szwecji).

Technologia może rozprzestrzeniać się poprzez najazdy i przejęcia obszaru, ale łatwiej i bardziej prawdopodobnie działo się to wtedy, gdy członek jednego plemienia żenił się z członkiem innego i oboje uczyli się nawzajem swoich umiejętności i technologii. W ten sposób można łatwo wyjaśnić naturalne rozprzestrzenianie się różnych technologii, rolnictwa, udomowienie różnych zwierząt i tak dalej. Ma to również sens patrząc na to jak haplogrupy ludów na danym obszarze odpowiadają tak dobrze technologii używanej na danym obszarze i jak rozprzestrzenianie się jednej haplogrupy może odpowiadać tak dobrze rozprzestrzenianiu się tej czy innej technologii lub zjawisk kulturowych.

Zamiast dyskredytować to, o czym mówię w „Skąd przychodzimy i dokąd idziemy” to powyższe uwagi mogą zostać bardzo dobrze wykorzystane na potwierdzenie moich słów! Jedyną rzeczą, którą te haplogrupy Y-DNA nam mówią to to skąd niektórzy z naszych męskich przodków się wywodzą. Haplogrupa Scytów (R1a) została rozłożona na całym obszarze rosyjskich stepów, ale także w Iranie i Indiach, a później w Europie Zachodniej i Północnej. To nie ma nic wspólnego z jaką indoeuropejską rasą „aryjskich” panów, wpadającą do Europy na grzbietach koni i masakrującą wszystkich bezbronnych europejskich łowców-zbieraczy. Na wypadek, gdybyście tego jeszcze nie wiedzieli, to mogę powiedzieć, że Europa była porośnięta gęstymi i starymi lasami, przez co sama idea zwycięskiej armii konnej w Zachodniej, Środkowej i Północnej Europie jest oczywiście sama w sobie absurdalna. Nijak ma się też do tego teza twierdzącą, że jeźdźcy przejęli też część Norwegii. Poważnie – podbili to jazdą?

Zdjęcia z najbardziej „indoeuropejskiej” części Norwegii:

Udowodnijcie mi, że się mylę, a ja naturalnie zmienię lub dostosuję moje poglądy. Nie mniej jednak wszystkie dowody dotychczas przedstawione świetnie można zinterpretować tak jak ja tutaj i na pewno ma to więcej sensu, niż wiara, że konnej armii 2000 lat zajęło, aby przenieść się z Ukrainy do Norwegii, jak sugeruje się w Eupedii. Takie przemieszczenia i objęcia obszarów – w ciągu tak długiego czasu, ale na tak krótkie dystanse, to skutki małżeństw mieszanych między sąsiednimi plemionami, a nie najazdów.

Mogę dodać, że ponad wszelką wątpliwość to wszystko dowodzi, że południowi Europejczycy mają ciemne włosy i brązowe oczy, nie dlatego, że to jest ich rodzimy wygląd, ale dlatego, że zostali zmieszani z ludami z Afryki i Bliskiego Wschodu. Oczywiście, wszystkie lud Europy są w pewnym stopniu zmieszane z ludami z Afryki i Bliskiego Wschodu, ale te z południa są ciemniejsze od innych, ponieważ są bardziej zmieszane z nimi niż reszta z nas.

Na koniec dodam, że jeśli chcesz wiedzieć, jak śmieszna i nielogiczna jest teoria „pochodzenia z Afryki”, to proponuję przeczytać ten artykuł.

Skąd przychodzimy i dokąd idziemy.

Skąd przychodzimy i dokąd idziemy.

Post Varga z 27 stycznia 2013r.

Większość z nas chce wiedzieć skąd przychodzimy. Czytamy z wielkim zainteresowaniem o Dakach/Trakach, Ilirach, Grekach, Iberach, Celtach, Skandynawach, Bałtach i tak dalej, ale mamy tendencję do wpadania w pułapkę, która do dnia dzisiejszego pozostaje niewykryta przez większość z nas. Mylimy nazwy plemion, języków, twórczości artystycznej i kultur, nie rozumiejąc, że o ile na przykład nazwa „Ilirowie” opisuje lud, to nazwa „Celtowie” już nie. Tak jest: nigdy nie było ludu „Celtów”, ale było plemię Celtów. Język celtycki jest dziś grupą językową, ale także nazwą kultury Hallstatt.

 

UWAGA OD TŁUMACZA:

Zarówno w językach germańskich, jak i w języku polskim pojęcie „ludu” jest wieloznaczne.

Jeśli chodzi o systematykę grup etnicznych to proszę zerknąć tutaj:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Celtowie

http://pl.wikipedia.org/wiki/Plemiona_celtyckie

http://pl.wikipedia.org/wiki/Plemi%C4%99

Jak widać- w pierwszym artykule Celtowie zwani są ludem, a w następnym wymienione są plemiona składające się na ten lud.

Nie mniej jednak tutaj: http://en.wikipedia.org/wiki/Celts#Names_and_terminology w angielskiej wersji hasła Celtowie możemy znaleźć interesującą informację. Jest tam akapit, który mówi:

„According to the testimony of Julius Caesar and Strabo, the Latin name Celtus (pl. Celti or Celtae) and the Greek Κέλτης (pl. Κέλται) or Κελτός (pl. Κελτοί) were borrowed from a native Celtic tribal name. Pliny the Elder cited its use in Lusitania as a tribal surname, which epigraphic findings have confirmed”

czyli

“Według świadectwa Juliusza Cezara i Strabona, łacińska nazwa Celtus (l.mn. Celti lub Celtae) i grecka Κέλτης (l.mn. Κέλται) lub Κελτός (l.mn. Κελτοί) zostały zapożyczone od nazwy natywnego plemienia Celtów. Pliniusz Starszy cytuje jego wykorzystanie w Luzytanii jako nazwiska plemiennego, co potwierdziły znaleziska epigraficzne.

Rozprzestrzenianie się tzw. kultury celtyckiej od Hallstattu jest opisane lub przynajmniej rozumiane przez większość jako rozprzestrzenianie się ludzi, że ludzie w całej Europie rozprzestrzenili się od Hallstattu. Niestety, nie jest to po prostu poprawne.

Porównanie, które mam zamiar zrobić nie jest idealne, ale pokazuje bardzo dobrze mój punkt widzenia. Dziś mamy Coca Colę, McDonaldsa, język angielski i Microsoft prawie wszędzie, ale czy mógłbyś powiedzieć, że obecność angielskiego i wszystkich tych produktów na całym świecie, jest dowodem plemię Amerykanów opanowało cały świat i podbiło go? A może będzie można powiedzieć, że jest to wynikiem handlu? Norwegowie też piją Coca Colę, jedzą w McDonaldsie, mówią po angielsku i używają produktów firmy Microsoft, podobnie jak większość Amerykanów i chociaż ich kultura została przez to zmieniona, to czyż nie są nadal Norwegami?

Dlaczego więc mówimy, że „Celtowie” np. z Wielkiej Brytanii, czy Galii pochodzą z Hallstattu? Że Hallstatt jest ich „proto-domem”? Czy USA są „proto-domem” współczesnych Norwegów? Hallstatt jest początkiem konkretnej kultury, a kultura ta objęła całą Europę, nie jest jednak zjawiskiem etnicznym. Nie zmieniła radykalnie społeczeństwa, po prostu dodała kilka produktów i zwyczajów do kultur, które dziś nazywamy celtyckimi.

Dokładnie to samo można powiedzieć o kulturze ceramiki sznurowej (dawniej zwaną kulturą toporów bojowych), uważaną (przez niektórych) za oryginalną kulturę indoeuropejską, które rozprzestrzeniła się w większości państw europejskich. Okay – robili tam fajne rytualne topory bojowe, symbole władzy macho dla wojowników wojowników, mieli naprawdę fajne kurhany (też chcę taki!). Ich indoeuropejski język objął całą Europę, ale oni sami nic takiego nie zrobili! Nie było indoeuropejskich wojowników podbijających i zastępujących ludy Europy! Podobnie jak dzisiaj dobre, piękne i przydatne pomysły, sztuka i idee rozprzestrzeniły się jak pożar w suchej trawie. Nie wzięliśmy się z jakiegoś indoeuropejskiego „wyścigu”. My (w przeciwieństwie do naszych baskijskich, fińskich i węgierskich braci i sióstr) akurat mieliśmy jakiś przodków, którzy byli pod ogromnym wpływem tego europejskiego plemienia. Basków, Finów i Węgrów po prostu ominął ten konkretny trend. Ale nie są z tego powodu mniej europejscy.

I chociaż mówimy (z wyjątkiem Basków, Finów i Węgrów) językami, które są definiowane jako indoeuropejskie, w rzeczywistości nie mówimy tylko samym językiem indoeuropejskim. Czy wiesz, że aż 40% germańskich słów ma nie-indoeuropejskie pochodzenie? Tak, nie są indoeuropejskie w ogóle! Są one „proto-skandynawskie”. Są jednak z tego powodu nie mniej europejskie.

Dodatkowo czynnikiem komplikującym jest fakt, że te plemiona były zbieracko –łowieckie, więc mimo, że nie rozprzestrzeniły się w całej Europie i nie podbiły i nie zastąpiły innych, to i tak sporo się przemieszczały. To sprawia, że ​​bardzo trudno nam zidentyfikować skąd przyszły i dokąd poszły zanim ostatecznie osiadły. Nie wiemy również, czy plemiona tworzące kulturę znaną jako Hallstacka lub kulturę ceramiki sznurowej – były duże czy małe.

Co wiemy na pewno to to, że wszystkie plemiona (lub „ludy)”) wędrujące w epoce kamiennej oraz później w epoce brązu były europejskiego pochodzenia. Rozumiem przez to pochodzenie neandertalskie. Nawet w starożytności wiele z tych plemion nadal wyglądało jak neandertalczycy, co zostało potwierdzone przez archeologów we Francji podczas badań grobów z okresu francuskiej starożytności (więcej na ten temat na stronie Atala). Byli oni dużymi i silnymi ludźmi o blond włosach i jasnej skórze, z dużymi głowami i potężnymi kończynami.

Wyglądali tak (Galowie):

I tak (Skandynawowie):

Oraz tak (Dakowie):

Lub tak (Piktowie):

Tak – choć niemieszani dorośli neandertalczycy mieli nieco inne czaszki (i niektóre inne odrębne cechy też), to nadal wyglądali jak Europejczycy w Galii, Skandynawii i Dacii w starożytności (a w Skandynawii nawet aż do epoki wikingów). Wyglądali tak samo, jak duzi, silni i blondwłosi (brodaci) Europejczycy wyglądają dzisiaj. Pamiętaj również, że byli nie mniej piękni niż najpiękniejsza z dzisiejszych europejskich blondynek. Nie słuchaj judeochrześcijańskich kłamstwa o neandertalczykach i ich wyglądzie!
Czy wiemy, skąd przychodzimy my sami i nasze wyjątkowe europejskie gatunki (neandertalczycy) i dokąd idziemy? Do większej sławy i chwały! Do Walhalli! Sława dawnym bogom!

Cienie pośród ruin.

Post Varga z 25 stycznia 2013r.

Wszystkie nasze bóstwa są traktowane bardzo niesprawiedliwie przez chrześcijan, którzy piszą lub pisali o naszej religii i mitologii pogańskiej. Czasem umyślnie mieli złe intencje, ale najczęściej dlatego, że chrześcijanie po prostu ich nie rozumieją, nie pojmują czym one są, co reprezentują, a nawet jakie jest ich przeznaczenie. Nazywają Freję, naszą bogini miłości i młodzieńczego zdrowia, „kurwą”, ponieważ nie rozumieją, że nie chodzi tutaj o jej wielu kochanków – ona jest po prostu uosobieniem roli żony. Nazwać ją kurwą jest nie mniej głupie niż nazwanie „żony” kurwą. Tak – żony sypiają z wieloma różnymi mężczyznami (swoimi mężami), ale każda żona śpi tylko z własnym mężem – więc nie są kurwami.

Chyba najgorszą w tym kontekście nie jest jeszcze Freja, ale biedny Loki, którego chrześcijanie identyfikowali z „diabłem” w mitologii skandynawskiej. Naturalnie ci chrześcijanie byli i nadal nie są w stanie zrozumieć, że inne religie są w rzeczywistości rzeczywiście innymi (różnymi) religiami, a nie tylko słabymi i urojonymi kopiami własnej wspaniałej judeo-chrześcijańskiej sekty. Nie ma „diabła” w pogaństwie, bo po co nam on?

Dzień wg Arbo:

Dzień

 

Noc wg Arbo:

Noc

 

Ilekroć chrześcijanin pisze o naszym pogaństwie widzimy, co się wyrabia. Loki staje się diabłem, a jego potomstwo różnymi demonami. Hel staje się miejscem wiecznego potępienia i kary za grzechy popełnione w życiu. Asgard staje niebieskim Rajem. Walhalla staje się głupim rajem dla prymitywnych, barbarzyńskich, pogańskich wojowników. Jasne Elfy stają się aniołami (choć mogę dodać, że anioł to z greckiego „posłaniec” i elfy są rzeczywiście również pogańskie – również były posłańcami bogów). Mroczne elfy stają się małymi chochlikami. Baldur staje się Jezusem Chrystusem. I tak dalej.

Chrześcijanie zaślepieni swoimi studiami biblijnymi i innymi rzeczami kompletnie nie są w stanie zobaczyć lub zrozumieć jakiegokolwiek aspektu religii pogańskiej!

Jako poganin wiem, że Freja jest nazwą niektórych kobiet. Nawet dziś używamy jej imienia jako tytułu dla zamężnych kobiet, zarówno w Skandynawii (frue) jak i w Niemczech (frau), dla niezamężnych kobiet i dziewcząt są to odpowiednio froken i fräulein. Jest ona zdrową, piękną blondynką, niebieskooką, mądrą i kochającą Europejką – uosabiającą sumę zdrowia i urody kobiet.

 

Do czytelnika angielskojęzycznego: w języku angielskim nazwy Freja i Frejr zaczęły być używane jako tytuły. I tak „dama” (lady) – to w staroangielskim hlæfdige („zagniatarka ciasta”, „piekarz pieczywa”) i „pan” (lord) – to w staroangielskim hlâford („nadzorca chleba”). W nordyckim te nazwy to odpowiednio hleifdeigja i hleifvörðr, ale jak już wspomniałem powyżej, doszliśmy do używania prawdziwych nazw jako tytułów, ale tylko dla kobiet. Skandynawscy (wolni) mężczyźni są zwani herrer (lp.herre); „zbrojni”, „wojownicy”. Aczkolwiek jeśli przetłumaczysz słowo „pan” (lord) na skandynawski, to również wyjdzie „herre”.

Venus (Freja) wg Botticellego

 

Jako poganin wiem też, że Loki jest ucieleśnieniem pioruna z nieba.
Współczesny skandynawski: Loke
Nordycki: Loki
Proto-Nordycki: * Lukan
Indoeuropejskie: * Leuke
Nazwa wywodzi się od Protoindoeuropejskiego: rdzeń * luk- oznacza po prostu „błyskawice”.
* nazwy zrekonstruowane na podstawie tego, co dzisiaj wiemy o tych językach.

Kiedy nasza mitologia opowiada o tym jak Loki ucina włosy bogini Sif i dlatego jest ścigany przez Thora, chrześcijanin pomyśli, że jest on zły. Ja natomiast wiem, że jest on bogiem ognia (ogień jest przekazywany człowiekowi od bogów poprzez błyskawice). Ogień zaś stosowano w technice rolniczej w gospodarce żarowej, gdzie wypalano zarośniętą ziemię pod uprawy, aby użyźnić glebę. Po tym, gdy Loki to zrobił, Sif, bogini plonów, urosły jeszcze bardziej piękne i złote włosy, czyli innymi słowy – uprawy. Nie przez przypadek stało się to przy udziale krasnoludów/mrocznych elfów – sił ziemi. Gdy już wiemy, że Loki jest błyskawicą, a Thor bogiem piorunów, to możemy również zrozumieć, dlaczego Thor zawsze goni Lokiego. Jeśli kiedykolwiek zobaczysz błyskawicę na niebie, to możesz być pewny, że wkrótce po niej usłyszysz grzmot. Bo grzmot goni piorun.

W Voluspie(Voluspa po polsku) strofa 17 i 18, dowiadujemy się, że trzej bogowie dali życie jakimś kawałkom drewna. Naturalnie zostało to zinterpretowane przez niedouczonych chrześcijan jako „mit stworzenia” w Skandynawii, ale to wcale nie jest prawda. Strofy mówią o tym, jak bogowie (albo aktorzy personifikujący bogów) symbolicznie ożywili mężczyzn i kobiety, którzy grali rolę duchów zimy w trakcie corocznego Ragnarök (naszego Sylwestra). Podczas tej symbolicznej walki, aktorzy będący duchami zimy, znani nam jako Fenrir, są ubrani w większości w skóry wilka. Zostają pokonani, kiedy bogowie (czyli tylko aktorzy personifikujący bogów!) zdzierają te ich zwierzęce skóry i je depczą – jest to opisane w mitologii, gdy bóg Widar stawia swoją stopę w paszczy wilka Fenrira i rozrywa ją na strzępy. Następnie aktorzy grający rolę duchów zimy udają martwych i są niesieni przez bogów do ofiarnego drzewa, gdzie wiszą ich ludzkie ubrania. Podaje się im ciepłe napoje i jedzenie, a następnie Odyn, Thor i Frejr nakładają im te ubrania, czyli zwracają im ich siłę życiową.

Ragnarök jest corocznym wydarzeniem, które nadal świętujemy każdego roku i nawet robimy to w bardzo podobny sposób jak kiedyś. Rozpalamy ogniska i robimy jak najwięcej hałasu jak możemy. Kiedyś robiono to, aby odstraszyć duchy zimy, tak, aby Lato mogło powrócić. Palono ogniska i pochodnie, podpalano koła i staczano je w dół wzgórz, aż iskry latały dokoła. Dziś używa się również fajerwerków, ale nie rozumiem dlaczego.

Bóstwa są zabijane, ale wracają co roku, tak jak zawsze robiły, więc to nic takiego. To jest to, czego chrześcijanie nie rozumieją: odrodzenie, reinkarnacja. Co przez się jest śmieszne, biorąc pod uwagę, w jaki sposób ich fałszywy „zbawiciel” sam miał wrócić z martwych.

Nie ma mitu stworzenia w Skandynawii! Chrześcijańscy Skandynawowie bardzo chcieli, żeby taki tam był, bo byli przekonani, że każda rozwinięta religia musi mieć mit stworzenia, a chcieli aby ich przodkowie byli uznawani za rozwiniętych. Więc rozpaczliwie przekręcali wszystko, aż znaleźli ” mit stworzenia” w Voluspie. Ale tak jak powiedziałem, to nie jest mit stworzenia. Nie ma takiej historii w religii pogańskiej, ponieważ pogański świat nie jest liniowy – nie ma początku i końca. Jest to raczej koło, bez początku i końca. Czas, przestrzeń, życie i tak dalej są wieczne. Nawet dla niechrześcijańskich współczesnych ludzi jest to trudne do zrozumienia, ponieważ zostaliśmy oszukani przez bezwartościowe nonsensy o teorii „big bang”, która jest w zasadzie tylko naukowo-religijną próbą uzasadnienia judeochrześcijańskiej teorii stworzenia. (Następny artykuł mojej żony na atala.fr omówi ten temat – w szczególności astronomię i pochodzenie życia).

Gdy – arogancko, jak niektórzy mówią – stwierdziłem w przedmowie do mojej książki „Czary i religii w starożytnej Skandynawii”, że nie ma dobrych książek (przynajmniej nie w języku angielskim, niemieckim i skandynawskim) o naszej mitologii i religii – za wyjątkiem „Złotej gałęzi” sir Jamesa Frazera – to naprawdę to właśnie miałem na myśli. Prawie wszystko, co wiemy o naszej mitologii z książek, jest przepuszczone przez gęste judeochrześcijańskie filtry i interpretowane w judeochrześcijańskim świetle; jest wykręcone i zniekształcone i nie do poznania. Jedyną alternatywą jaką mieliśmy w opozycji do tej bezwartościowej perspektywy jest równie bezwartościowy feministyczny punkt widzenia. Jest on nie mniej judeochrześcijański i nie mniej ignorancki, a jego jedynym celem wydaje się to, by znaleźć dowody na kobiecą władzę (przyp. tłum. tj.: moc) w naszym pogaństwie. Biedna Freja i inne boginie – zbyt nadużywane staną się ponownie „Boginią Matką” jakiegoś absurdalnego społeczeństwa matriarchalnego (bez korzeni w rzeczywistym matriarchacie w ogóle) rządzonym przez kobiety.

Jesteśmy straceni. Książki o naszej własnej kulturze wypełniają nas kłamstwami i błędami, zniekształcają fakty i zmieniają nasz poganizm w jakieś „lekkie chrześcijaństwo” dla nihilistów, feministek i innych błądzących osób. Widzimy starożytną ukwieconą łąkę przed nami, ale kiedy biegniemy do niej radośnie z otwartymi ramionami, to możemy się potknąć i wpaść w cuchnące bagno. Kolejne cuchnące bagno stworzone przez „wroga”, często przy pomocy swoich wielu omamionych słomianych ludzi.

Tak więc nie ufajcie książkom o naszej mitologii Nie ufajcie, co mówią o naszej pogańskiej Europie. Nie ufajcie niczemu! Co najważniejsze; nie budujcie swego charakteru, rozumu, systemu przekonań i obrzędów na tym, co judeochrześcijanie mówią o naszej mitologii!

Więcej o tym znajdziecie na ancestralcult.com. Pokażemy wam prawdziwe oblicze naszych przodków i jego korzenie – w starożytnym europejskim kulcie niedźwiedzia!

Często przywołuję pozdrowienie Odyna na końcu moich postów, ale nie dlatego, że jest jakimś „prawdziwym Bogiem”, pogańskim Jehową, czy czymś w tym stylu, ale dlatego, że jest bogiem umysłu, inspiracji, furii i naszego ducha. On jest siłą, która sprawia, że ​​piszę te posty. Więc raz jeszcze: Hailar WôðanaR!

Tłumacz: Reik Shean

 

Od tłumacza: Trudno znaleźć dobry odpowiednik pozdrowienia z ostatniego akapitu. Brak u nas podobnego bóstwa (nie będę tutaj poruszał sprawy Peruna itp.) i równie dobrze opisanej i złożonej mitologii. Myślę, że najlepiej będzie tłumaczyć to jako „Sława dawnym bogom!”. Jeśli ktoś ma lepsze propozycje – proszę o maila.

Reik