Hygieja

Post Varga z 02 lutego 2013r.

Hygieja – grecka bogini zdrowia (przyp. tłum.)

Z powodu wiary w pseudonaukową religię, jaką jest teoria ewolucji, większość współczesnych ludzi uważa się za jej szczytowe osiągnięcie. Równocześnie uznają tych, którzy żyli przed dawniej za gorszych, słabiej rozwiniętych, mniej inteligentnych, bardziej ignoranckich, itd.. Ciężko jest w naszych czasach walczyć z tymi wymysłami, ponieważ są one  dominujące, mocno rozpowszechnione i bardzo rzadko kwestionowane –  ale spróbujmy…

Pierwszym najczęstszym błędem dzisiejszych ludzi  jest myślenie, że starożytni chodzili cały czas brudni i z tego powodu umierali masowo na skutek niewielkich infekcji lub chorób, które dla nas nie są śmiertelne, a to dzięki naszej higienie osobistej. Higiena to nie tylko nazwa obsesji dzisiejszych ludzi – „higiena” to słowo pochodzące od imienia grecko-rzymskiej bogini zdrowia, czystośći i uzdrawianą – Hygiei. Była ona córką Asklepiosa, boga medycyny i Epione, bogini uśmierzania bólu. Skandynawskim odpowiednikiem Hygiei jest Hajmdal, Asklepiosa – Baldr/Bragi, a Epione – Îðunn/Nanna. Nie byli to więc bogowie znani  tylko  Grekom i Rzymianom – znani byli  w całej (biologicznej) Europie.

Oczywiście kultury znające bogów zdrowia, medycyny, czystości, uzdrawiania i uśmierzania bólu rzadko bywają brudne, ignoranckie, śmierdzące, czy też podatne na złapanie infekcji za każdym razem, gdy w lesie skaleczą się jakimś kolcem. W Rzymie i Grecji ludzie mieli łazienki, a nawet łaźnie publiczne, a w Skandynawii cały jeden dzień był poświęcony na czyszczenie, mycie się i sprzątanie.  Z tego właśnie powodu sobota w Skandynawii nazywana jest lørdag, ze skandynawskiego laugardagr (dzień mycia).

To chrześcijaństwo jest źródłem wszystkich negatywnych poglądów na temat naszych przodków, ponieważ to właśnie wtedy, gdy Europa pogrążyła się duchowych ciemnościach chrześcijaństwa, to równocześnie zdegenerowała się do postaci wielkiego szamba, wielkiego ścieku brudu i smrodu, który utrzymywał się aż do czasu  renesansu (początku powrotu wartości pogańskich – również higieny). Chrześcijanie zwykle nie rozumieją, że było coś przed nastaniem chrześcijaństwa. Sądzą, że cały współczesny świat oparty jest na ich światopoglądzie i uważają swych przodków za brudnych degeneratów.

Takich jak ci:

My jednak nie jesteśmy niedorozwinięci, więc powinniśmy wybiegać do przodu, żeby zdać sobie sprawę że starożytny europejczyk był w rzeczywistości zdrowym, czystym i zadbanym osobnikiem. Inteligentnym i posiadającym dużą wiedzę. Silnym i odważnym. Europejskim!

Takim jak ci:

Jednym z powodów, dla których byli oni tak wspaniałymi przedstawicielami naszego gatunku była nie tylko czystość rasowa, lecz również  to, że nie walczyli oni- w przeciwieństwie do ludzi współczesnych- z naturą. Bowiem człowiek współczesny zachowuje dobrą higienę, a nawet zbyt dobrą higienę – co czyni ją w rzeczywistości złą higieną. Jeśli nigdy nie pozwolisz swemu ciału pachnieć naturalnie, jeśli usuwasz wszystkie swoje naturalne zapachy za pomocą mydła, dezodorantu czy perfum, to niestety skończysz z przepaska na oczach szukając dobrego partnera. Właśnie tak – bo nie jesteśmy w stanie odczytać czyjegoś DNA tak po prostu, ale nasze zmysły juæ potrafią to zrobić w jakiś sposób! Jeśli podoba ci się naturalny zapach osoby przeciwnej płci to znaczy, że twoje niezwykle zaawansowane „prymitywne” zmysły mówią ci, że dobrze do siebie pasujecie genetycznie. Jeśli nie możesz poczuć naturalnego zapachu innych, to po prostu kręcisz się wkoło, nie mając pojęcia z kim powinieneś, a z kim nie powinieneś mieć potomstwa. Więc wszyscy ci mężczyźni i kobiety cuchnący mydłem, dezodorantami i perfumami nie mają żadnych wskazówek, co do znalezienia sobie dobrego partnera. I jaki jest tego rezultat? Genetyczna katastrofa! W ten sposób zdrowe jednostki zadają się z „inaczej zdrowymi” jednostkami, z którymi nie powinny się zadawać, a to z powodu niedopasowania. Ich dzieci wyrastają na osobników… „gorszej jakości”.

Dobrym przykładem  będą oczywiście liczne międzyrasowe związki pomiędzy mającymi „przepaski na oczach” mężczyznami i kobietami. Będący przedstawicielami różnych ras uwierzyli, że wszystko jest w porządku, podczas gdy naprawdę tak nie jest – a wszystko to z powodu zbytniego dbania o higienę. Bez tych wszystkich mydeł, dezodorantów i perfum wydaje się nam, że przedstawiciele innych ras śmierdzą. Dlaczego? Bo tak rzeczywiście jest! Bo nie są oni dla nas dobrymi partnerami!

Mieszaniec:

Mamy naturalne zdolności znacznie przewyższające nowoczesną naukę. Możemy wyczuć genetyczne wartości innych. Nasze zmysły są w stanie wykryć niedopasowanie i dopasowanie: kto jest, a kto nie jest dobrą dla nas partią. A jest to – panie i panowie – bardzo, ale to bardzo ważna umiejętność do zapewnienia naszemu gatunkowi pomyślnej przyszłości. Możemy ufać naturze, ale nie naukowcom i ich skażonym polityką analizom.

Współczesne społeczeństwo jest więc nie tylko niezdrowe i złe, ale doprowadzi również do katastrofy w przyszłości. Coraz więcej osób będzie znajdować sobie partnerów, którzy nie będą pasować do nich genetycznie i coraz więcej nieludzkich mieszańców, umysłowo chorych, niedorozwiniętych oraz innych obrzydliwości będzie przychodzić na świat. Skończymy jak „wróg”: wymieszani, umysłowo chorzy, budzący wstręt, zboczeni, okrutni, żarłoczni, hiperseksualni i całkowicie jak pod-ludzie.

Natura pełna harmonijna i tworzy nadzwyczajnie pięknie rzeczy – ale tylko jeśli jej na to pozwolimy! Hygieia to bogini higieny, ale higieny dobrej i naturalnej. Ave Hygieia!

(William-Adolphe Bouguereau (1825-1905) – Narodziny Wenus (1879)

Wanowie i Asowie.

Post Varga z 01 lutego 2013r.

Tym postem zaczynam tłumaczyć wpisy (a jest ich aż 22!) z lutego 2013r.

UWAGA: tematyka podjęta przez Varga w niniejszym poście dotyczy konkretnych szczegółów mitologii skandynawskiej. Zalecam zapoznanie się z jej podstawami, albo przynajmniej zerkniecie na kilka linków dotyczących poruszonego tu tematu:

Voluspa: http://www.replikaart.com/zrodlo/voluspa.htm – z tej strony pochodzą cytaty użyte w tym poście

http://fronsac.republika.pl/mitologie/nordycka.htm

http://www.asatru.com.pl/pl/content/wanowie

http://www.fantasy.dmkhost.net/legendy/index.php?nr=1196

I jeszcze słowem wyjaśnienia: Varg nawiązuje do wojny jednego rodu bogów z drugim (starszych z młodszymi). Starzy bogowie, bardziej pierwotni, związani z kultami ziemi i płodności zazdroszczą młodym tego, że ludzie modlą się do nich, bardziej ich poważają i im składają ofiary. Starzy bogowie są po prostu zazdrośni.

Jednym z wielu najbardziej mylących aspektów mitologii skandynawskiej jest ten, który dotyczy różnych rodów („rasy”) bóstw, a konkretnie Asów i Wanów. O niektórych z nich mówi się nawet, że pochodzą od ettinów. Naturalnie antyeuropejscy multi-kulti wykorzystują to do twierdzenia, że bogowie byli „rasy mieszanej” i że nasza religia była mieszanką różnych religii.

Aby zrozumieć język mitologii  trzeba oczywiście znać język, a przynajmniej być w posiadaniu słownika skandynawskiego, no i także umieć z niego korzystać.

Termin æsir to liczba mnoga od âss. To skandynawskie słowo pochodzi od  młodszego pranordyckiego *ansuR, które pochodzi od *ansuz, a to z kolei od praindoeuropejskiego and-/ans-, co oznacza ducha (również w skandynawskim: önd  -duch). Asowie byli więc duchami, które z czasem stały się bóstwami.

Termin vanir to liczba mnoga od vanr. To skandynawskie słowo pochodzi od młodszego pranordyckiego * wanaR, które z kolei wywodzi się od starszego pranordyckiego * wanaz, które z kolei wywodzi się z korzenia praindoeuropejskiego *wan/ wen, co tłumaczy po prostu jako „piękne”. Więc Wanowie byli duchami/bóstwami postrzeganymi jako szczególnie piękne. Należeli do nich Frejr (*Fraujaz), Freja (* Fraujon) i ich matka Nerthus (bogini, która w czasie epoki wikingów stała się męskim bogiem –  Njörðr). Rzymską odpowiedniczką  Freji była Wenus („piękna), której to imię oczywiście również wywodziło się z tego samego praindoeuropejskiego źródła *wan/ wen.

Aby zrozumieć, co to oznacza, musimy przede wszystkim przypomnieć sobie grecki mit o Parysie i o tym, jak podał jabłko najpiękniejszej z bogiń – Afrodycie  (grecka Freyja/Wenus).

O ettinach można przeczytać tutaj.

Mitologia (Voluspa, zwrotki 21-24) mówi nam coś takiego:

21.Pierwszą na świecie wojnę pomnę
Gdy na oszczepy święci ludzie Złotą Gullweig wbili ,
Kiedy ją w hali Odyna spalili ,
Trzykroć palili trzykroć odrodzoną ,
Wielekroć razy , a wiecznie żywą.

To nie jest jednak werset o trzykrotnym paleniu „wiedźmy”, jak twierdzą naukowcy, ale opis techniki stosowanej w gospodarce żarowej w rolnictwie. Święci ludzie, którzy są najlepsi na świecie, to zwycięzcy corocznych majowych konkursów/zawodów, najlepiej chyba znanych z Grecji  jako igrzyska olimpijskie (jedne z czterech takich greckich igrzysk), później znanych w zdegenerowanej średniowiecznej formie jako turnieje rycerskie. A propos – my  jeszcze  mamy takie gry w Norwegii dla dzieci w dniu 17 maja (norweski dzień niepodległości – przyp. tłum). Kobieta-zwycięzca  tych gier (wybrana z powodu swej urody, poprzez wręczenie jabłka, jak opisano w micie o Parysie i Afrodycie) nakłuwa pole świętą gałęzią (różdżką), następnie sieje i podlewa je, aby rosły uprawy. Nasiona umieszcza się w ciemnej glebie –  w królestwie śmierci (= sala Odyna). Kiedy spalili „Złotą” (żółte plony) to użyźniało to glebę i rośliny mogły w następnym roku rosnąć na tym samym polu. I tak to się ciągle powtarzało.

22.Held (tj. wiedźmą) ją zwano, gdy w dom wchodziła ,
Wieszczka mądra, różdżce moc dawała ,
Czarowała wszędy zmysłów obłąkanie
Złym niewiastom – rozkosz i radość.

W tej zwrotce chodzi o piękną majową królową (dziewczynę wybraną w trakcie obchodów 1 maja – święta wiosny obchodzonego w rożnych europejskich krajach – przyp. tłum.), która otrzymała jabłko od zwycięzcy zawodów męskich. Była dobrze obeznana z magią (medycyną) i oczywiście popularna wśród chorych osób, które odwiedzała i leczyła. Znała zwyczaje (tj. prawo – przyp. tłum.) i opanowała je lepiej niż ktokolwiek inny.

23.Najwyżsi Rządcy (tj. Wanowie) sejm wielki zwołali ,
I Nieśmiertelni nad sprawą radzili
Czy grzywnę (za zabicie Gullweig/wiedźmy – przyp. tłum.) Asowie powinni zapłacić ,
Czy też wszystkie bogi ofiary równo dzielić.

Ludzie (= bogowie) udali się do kopca (niegdyś służyły jako groby – przyp. tłum.) i wyrazili nadzieję, że wybrali właściwą królową i znaleźli odpowiedniego króla. Miało to dobrze wróżyć na następny rok.

24.Rzucił był Odin oszczep w tłum wojów
Pierwsza na świecie walka to była ,
Wał twierdzy Asów powalon został ,
Waleczni na pole wkroczyli Wanowie.

Piękna (Złota) przewidziała wynik tej walki,
stanęli gotowi na polu bitwy.”

Na Sylwestra czarownicy byli symbolicznie wieszani na jesionach i ranieni włóczniami. Hajmdal zadął w róg tak, że kopiec otwarł się (tzn. brama w płocie otaczającym kopiec pogrzebowy była otwierana) i był on gotowy do przyjęcia „bogów”. Piękne Czarodziejki wiedziały, co się stało i przygotowywały się do nieuniknionego Ragnaröku. Mogę jeszcze dodać, że to nie będzie walka między bogami, ale walka toczona przez bogów przeciwko ettinom. Nie było żadnej wojny między dwoma różnymi „rodami” bóstw.

Mamy jednak problem z wymianą zakładników po „bitwie” (konkursie). Njörðr oddano jako zakładnika  Asom, ale pamiętajmy, że Njörðr jest naprawdę boginią- Nerthus,  matką Freji –  zwycięzcy konkursu piękności. Innymi słowy Nerthus jest po prostu ubiegłorocznym zwycięzca, a gdy przegrała z piękniejszą kobietą, to wróciła do Asów i została znów przyjęta jako jedna z Asów . Znów – ponieważ, była jedną z nich jeszcze zanim została wybrana jako najpiękniejsza.

Hønir („przynęta [śpiewająca]”) i Mímir („pamięć”, „wspomnienie”) zostali oddani na zakładników do Wanów, ale Hønir to tylko inna nazwa dla Freyra, więc jest to po prostu nowy zwycięzca majowego konkursu zastępujący ubiegłorocznego zwycięzce. Staje Freyrem, więc staje się jednym z najbardziej „pięknych” – Wanem. Bez Mímira (mądrość przeszłości), że jest bezwartościowy liderem, jak wskazano w mitach.

Ubiegłoroczny zwycięzca (mężczyzna), w przeciwieństwie do zeszłorocznej zwyciężczyni, nie wróci do reszty Asów, bo został zabity przez nowego zwycięzcę. Aby jego „magiczna siła” mogła zostać  przeniesiona na nowego Freyra, musi on zostać zabity przez niego. Tak – mówimy tu o ofierze z ludzi…

Majowy Król i Królowa; zwycięzcy konkursów maja; Freyr i Freyja:

W czasie epoki wikingów majowy król (= Freyr) nie był już zabijany, ale zamiast tego nowy zwycięzca ciął idola (bożka) mieczem – aby tylko symbolicznie go zabić. Idol był w formie kolumny, taki jak słynny Irminsul Sasów. Kiedy już to zrobił i przejęła rolę starego króla (lub ojca domu) musiał złożyć obietnicę (znaną w Norwegii jako „Brageløfte” [„obietnicę zwycięzcy”]), aby wybrać się na jakieś heroiczne poszukiwanie/wyprawę lub wykonanie innej bohaterskiej akcji. Następnie ciął idola jak poprzednio i z wielkości cięcia wróżono, jaka będzie jego władza: im większe cięcie było, tym lepiej swoją władzę jako król będzie sprawował.

Współczesny pogański idol:

Czasami przy uderzeniu mieczem zdarzało się, że utknął on w bożku, a jeśli majowemu królowi nie udało się wyciągnąć miecza  (używając tylko tej ręki, w której go dzierżył), to tracił tytuł! Jeśli mu się to nie udało, to człowiek, który zajął drugie miejsce w konkursie majowym mógł spróbować wyciągnąć miecz. W przypadku sukcesu miał wykonać to, co obiecał pierwszy zwycięzca – np. zjednoczyć Anglię pod swoimi rządami … Jeśli jemu też nie udało, to następny w kolejce mógł spróbować, i tak dalej. Ten, który z powodzeniem wyciągnął miecz z bożka będzie wybrany przez duchy majowym królem.

Jeśli jeszcze nie zorientowaliście się, dokąd zmierzam, to trzeba poczytać więcej na temat naszej własnej kultury. Takie jest bowiem prawdziwe pochodzenie mitu o Arthur Pendragonie i mieczu, który utknął w „kamieniu” …

Nie było żadnej wojny między różnymi rodami czy też rasami bogów, nie było boskiego „mieszania ras” czy czegoś podobnego. Wszystko w naszej mitologii wynika z naszych ludzi. Wszystko jest zgodne z naszą religią pogańską. Wszystko jest europejskie! Dobre siły nazywane są Asami, a kiedy wygrywają majowe zawody, Wanowie i moce, które starają się powstrzymać, czasami zniszczyć, a najczęściej przynajmniej kontrolować okazują się ettinami. Wszystkie te siły są w nas, ludziach, mężczyznach i kobietach, chłopcach i dziewczętach, starych i młodych. Jesteśmy nimi, a one są nami. Pamiętaj, aby kultywować dobro i stłumić zło, a otworzysz swoje serce i oczy na światło i zamkniesz  na ciemność – zachowasz, ją na czas, gdy będziesz jej potrzebować. Niestety, potrzebujemy bowiem również mocy ettinów – kiedy potrzebujemy naszej wściekłości, brutalnej siły, naszej nienawiści, naszego gniewu, naszego uporu, naszej brutalności, okrucieństwa i naszej bezwzględności.

Wreszcie, należy pamiętać, i to dobrze, że nie ma żadnego „zbawienia”, ale Chwała i Sprawiedliwość, samemu trzeba zadbać o siebie. Nie ma „grzechu” czy „wstydu”, jest tylko Honor! Nie ma „piekła” lub cierpienia po śmierci, tylko wieczne odrodzenie dla osoby Honorowej – w bliskich, w plemieniu, ludziach, rasie i gatunku. Sława dawnym bogom!

Za rzeką Ifing

Post Varga z 31 stycznia 2013r.

Świat ettinów jest w Skandynawii zwany Jötunnheimr. Jötunn, angielski ettin, pochodzi od Proto-germańskiego * etunaz, a to słowo oznacza „głodnego”, „żarłocznego” i „wielkiego żarłoka”. Heimr oznacza po prostu świat.Więc to jest świat żarłocznych sił, dużych żarłoków, ale także niekontrolowanych sił natury, takich jak siła roślinności w dziczy, wybuchających wulkanów, lodowych i kamiennych planetoid zagrażających życiu na Ziemi. Chłop uprawia swoją ziemię, ale musi walczyć stale z ettinami, bo natura zabierze to, co było przez niego uprawiane. Dzikie zioła i drzewa zaczną w końcu rosnąć na tym, co kiedyś było polem. Las zwycięży pole, ettinowie wygrają, chyba że chłop będzie ciężko pracował, aby temu zapobiec.

Ettin jednak nie jest nazwą jakiejś rasy czy czegoś podobnego. Jest pewnego rodzaju mocą, dziką i czasami wspaniałą, nie do zatrzymania i niekontrolowaną. Ta moc może być w przyrodzie, ale także w nas. Przeciwieństwem tej mocy działającej w nas jest to, co nazwalibyśmy umiarem lub umiarkowaniem.Tak więc Poganin jest stoikiem, z umiarem i umiarkowaniem jako najwyższymi ideałami będącymi w opozycji do dzikiej i niewstrzymanej mocy. Wie, że nie może pozwolić tej mocy wygrać, wie, że musi ciężko pracować, aby utrzymać ją w ryzach i wie, że jest bogiem (lub boginią), a nie ettinem!

Tak – to jest walka między bogami i boginiami tkwiącymi w nas, a mocami ettinów, które próbują wejść na siłę do krainy bogów i zniszczyć ją. Nie ma złośliwości w tym, co robią, nie ma „złej” intencji, jest tylko natura – natura, jaka powinna być.

Możemy wygnać nasze bóstwa pozwalając wygrać naturze, ale możemy również zachować, pielęgnować i wzmocnić siłę bogów w nas poprzez – między innymi, ale co najważniejsze – powściągliwość i umiar. Jeść, ale nie jeść zbyt dużo. Pić, ale nie pić za dużo. Spać, ale nie spać zbyt wiele. Uprawiać seks, ale zbyt dużo.

Bóstwa są prawdziwe, w nas, moce miłości i piękna, harmonii i przepychu, ale jeśli zostaną pokonane i zastąpione mocą ettinów, staniemy się ettinami: chciwi, żarłoczni i otyli, pijani, ignorancki, leniwi i naprawdę staniemy się wtedy podludźmi. Jeśli natomiast będziemy walczyć z tą mocą, to nie tylko pozostaniemy ludźmi, ale możemy nawet stać się prawdziwymi bogami na Ziemi!

Nie wszystkie bóstwa są ezoteryczne, choć niektóre są bardziej tajemnicze i władają magiczną moc: Mani (Księżyc) i Odyn (umysł) są dobrymi przykładami czarowników. Ten drugi podróżował do krainy umarłych i poznał tajemnice przeszłości, gdy spadł i ponownie się narodził. Podróżował w umyśle i duchu, myślał, rozważał i rósł w siłę i był mądrzejszy z każdym wcieleniem. Można go wzmocnić również w nas – oczywiście głównie przez wstrzemięźliwość i umiar.

Z Vafþrûþnismâl (część Eddy) dowiadujemy się, że;

„15. Powiedz, Dający rady [tak kazał nazywać się Odyn]!

Może siedząc na podłodze,

Wykażesz się wiedzą,

jak nazywa się ta rzeka, która oddziela królestwo

Jotunnów [olbrzymów] od bogów.

[Odinn;]

16. Rzeką tą jest Ifing, która oddziela królestwo

Jotunnów od bogów,

będzie płynąc dopóki trwać będzie zycie

i nigdy lód nie zmrozi jej strumienia”

Rzeka Ifing oddziela krainę ettinów od kraina bogów. Nazwa może mieć kilka znaczeń, ale najlepsze to „przedsięwzięcie” lub „akcja”. Tylko to, co TY zrobisz uniemożliwi mocom ettinów przejęcie kontroli nad twoim życiem. Musisz coś zrobić (tj. działać – od tłum.), aby utrzymać je z dala od swego boskiego królestwa! Pracuj ciężko, albo czarny las zabierze ci to, co już zrobiłeś. Ciężko pracuj, albo twój boski i piękny umysł zostanie spaczony i spowolniony przez żarłocznych ettinów. Opanuj i kontroluj „czarnoksięskie moce”, a zostaniesz bogiem, a nie zdegenerowanym podczłowiekiem tarzającym się w złocie i cielesnych przyjemnościach świata. Prawy Europejczyk ma potencjał o jakim inni mogą tylko pomarzyć. Korzystajcie z tego i stawajcie się boscy! Wszystko to jest w twojej mocy. Odrzuć ciemne moce i chwal europejskie bóstwa! Zmiażdż głowę węża i ciśnij go w otchłań! Chwała dawnym bogom!
Oto filozofia starożytnej Skandynawii.

A to moce ettinów:

 

 

Od tłumacza.

Jeśli masz wątpliwości co do tłumaczenia jako takiego, czy pojedynczego użytego zwrotu, to daj znać.

Jeśli na blogu Varga zainteresował cię jakiś temat, ale nie potrafisz sobie z nim poradzić sam, to daj znać, mogę go przetłumaczyć poza kolejnością.

Reik

Nauka w skandynawskiej mitologii: grawitacja.

Post Varga z 30 stycznia 2013r.

Jest jedna szczególna planeta w naszym Układzie Słonecznym, która pozwala na przetrwanie życia, jakie znamy na naszej planecie, a jest to oczywiście Jowisz. Gdyby nie pole grawitacyjne tej gigantycznej planety, powierzchnia naszej Ziemi byłaby obsypana przez obiekty z kosmosu.
Nie przez przypadek ta planeta nazywa się Jowisz, a odpowiednikiem Jowisza w mitologii skandynawskiej jest Thor. Jest on powszechnie znany jako bóg piorunów, a mniej jako bóg rolnictwa i nawet jeszcze mniej jako bóg deszczu. Grzmot przynosi deszcz, a deszcz jest jak wiemy (o ile nad nim panujemy) dobry dla rolnika.

Thor jest w Skandynawii powszechnie zwany „Thorem z młotem”, ponieważ jest znany ze specjalnego młota, wykonanego dla niego przez mrocznych elfów (tj. krasnoludów) mieszkających pod ziemią. Pierwotnie młot był skałą, jak wynika to z etymologii słowa młot, które pierwotnie oznaczało po prostu „skałę”. Zawsze wraca do niego, kiedy rzuca go w powietrze i może być tak mały, że z łatwością może go po prostu zmieścić w małej kieszeni lub torbie. Do tego ma pas Meginnjörð („siła Ziemi”), który czyni go dwukrotnie silniejszym.
Jak wiecie grawitacja powoduje, że deszcz spada na ziemię, a kamyki, kiedy wyrzucić je w powietrze, spadają na dłoń. Wiemy, że grawitacja nie jest zależna od wielkości obiektu, ale od jego masy. Więc jego młot może być tak mały, jak tylko chce, a nie wpłynie to na jego siłę. Naturalnie jego pas siły jest wtedy nazywany „siłą Ziemi”, bo to jest po prostu inna nazwa grawitacji: siła masy.

W naszej mitologii ma on także, naturalnie, za zadanie chronić świat od kamiennych i lodowych olbrzymów, podobnie jak planeta Jowisz chroni swoją grawitacją Ziemię od kamiennych i lodowych olbrzymów z kosmosu. Zamiast rozbijać się na naszej planecie i niszczyć życie, kamienne i lodowe olbrzymy są zasysane (wciągane) do Jowisza przez jego grawitację.

Panie i panowie, zamiast bogiem grzmotu, deszczu i rolnictwa, nasz drogi Thor jest naprawdę przede wszystkim bogiem grawitacji. To również wyjaśnia, dlaczego Thor, jako jedyny bóg w mitologii skandynawskiej ma rdzawoczerwone włosy i brodę: Jowisz jest rdzawoczerwony.

Co jeszcze wiedzieli nasi przdokowie, zanim judeo-chrześcijanie to zniszczyli, zanim mogliśmy się o tym dowiedzieć? Co jeszcze straciliśmy z ich powodu?

Rzymianie: Jupiter
Grecy: Zeus
Skandynawowie: Thorr
Słowianie: Perun
Celtowie: Taranis
Bałtowie: Perkun
Finowie: Perkele

Nauka w skandynawskiej mitologii: pole magnetyczne, warstwa ozonowa i promieniowanie ultrafioletowe.

Oryginalny post Varga z 30 stycznia 2013r.

Europa była kiedyś bardzo oświeconym kontynentem o pogańskim światopoglądzie opartym na nauce. Nie na upolitycznionej quasi-nauce, ale na prawdziwej nauce. Można znaleźć tego dowody w całej naszej mitologii.

W Grîmnismâl (przyp. tłum.: część Eddy) – zwrotka 38 – słyszymy rozmowę pomiędzy Słońcem a Ziemią o tarczy, która chroni ziemię i morze przed spaleniem. Tarcza nazywa się Svalinn („Zimna”, „Chłodna”):

„38. Jest jedna o nazwie Zimna, która stoi przed Słońcem,

Lśniąca dla bogów:

Ogień pochłonie góry i morze

jeśli spadnie stamtąd”.

Z Wikipedii:

Ziemia jest w dużym stopniu chroniona przed wiatrem słonecznym, strumieniem naładowanych cząstek energetycznych pochodzących od Słońca, przez swoje pole magnetyczne, które odchyla większość naładowanych cząstek. Cząstki te mogłyby zniszczyć warstwę ozonową, która chroni Ziemię przed szkodliwym promieniowaniem ultrafioletowym. Obliczenia dotyczące strat dwutlenku węgla z atmosfery Marsa, wynikających z wychwytywania jonów przez wiatr słoneczny, odpowiadają niemal całkowitej utracie jego atmosferze, ponieważ pole magnetyczne Marsa nie działa.

Więc kiedyś wiedzieli, że to «Zimna» chroni życie na naszej planecie? Że gdyby „spadła”, to ląd i morze by się „spaliły”?

O promieniach ultrafioletowych możemy dowiedzieć się, że:

„Całe widmo promieniowania ultrafioletowego ma kilka cech biologicznych promieniowania jonizującego, w ten sposób, że znacznie bardziej uszkadza wiele cząsteczek w układach biologicznych, niż prosty wpływ ciepła (przykładem są oparzenie słoneczne). Właściwości te wynikają z mocy zmieniania przez fotony ultrafioletowe wiązań chemicznych w cząsteczkach, nawet bez wystarczającej ilości energii do jonizacji atomów”.

Jeśli «Svalinn» spadnie będziemy się palić, ale może nasi przodkowie już to wiedzieli co najmniej tysiąc lat temu.